niedziela, 3 stycznia 2010

Był rok 2009

Czas podsumować mijający rok. 

Był to rok pełen zmian w moim życiu.

Wprowadziłam się do nowo wybudowanego domu.
Nowo wybudowany, to nie znaczy wykończony. Praktycznie mieszkałam na placu budowy.
Chociaż otaczającego go ogrodu broniłam przed murarzami jak lwica. Muszę zaznaczyć, że działka uprawiana była wcześniej niż budowa i bardzo trudno było uratować rosnące na niej drzewka i krzaczki, o kwiatach już nie wspomnę, bo nikt nie chciał ich brać pod uwagę twierdząc, że wydziwiam. ( kiedyś pokażę co uratowałam i sami zdecydujecie czy było warto)

Tuż przed świętami ukończono ocieplać część poddasza. Cieszę się bo zaczęła dawać o sobie znać nasza ukochana zima;) Na ukochane hand made nie było czasu:(




Tak wyglądają skosy ocieplone pierwszą warstwą wełny mineralnej.




I jeszcze jedno ujęcie.

 A to końcowy efekt jednego z pokoi.
cdn.

poniedziałek, 28 grudnia 2009

Wiedziałam,że coś pokręcę

http://ulaihaft.blogspot.com/2009/12/zapraszam-na-wymianke-wlentynkowa.html
Ten link chyba miał być pod misiem.
No cóż, jest nad. 
Co zrobić aby miś był aktywny buuuu.:(

Wymianka walentynkowa u Uli

I ja się skusiłam na wymiankę. Jest to mój pierwszy raz i dlatego jestem bardzo podekscytowana. Mam nadzieję, że niczego nie pokręcę. Jeśli coś będzie nie tak, bardzo proszę mnie nie oszczędzać i brutalnie kierować na właściwą drogę hi hi hi.


niedziela, 13 grudnia 2009

Nowa zdobycz

Zaczynam kompletować moją pracownię.
Proszę zobaczyć co dzisiaj zdobyłam.
Może kiedyś się przydadzą.



,

sobota, 12 grudnia 2009

Niby świątecznie

Zadeklarowałam się, że skorzystam z kursu na karteczkę.
http://polpomp-shop.blogspot.com
Postaram się dotrzymać słowa i w przyszłym tygodniu zająć się tym i pokazać co mi wyszło.

A teraz pokażę laleczkę, którą zrobiłam dla mamy. Aby pocieszała ją ,gdy nie ma mnie przy niej w okresie przedświątecznych przygotowań.



Na lampie podłogowej.
Jakość zdjęć jest taka sobie. Sorki, ktoś poprzestawiał aparat.




                                                            Wersja na beniaminku.

Przepraszam za kurz na kwiatku, ale tak jest w całym domu. Wykańczamy poddasze i cały dom to jedno wielkie kurzowisko.



W kuchni.




                                         Na lampie w jadalni.
 I można by tak w nieskończoność....
Fajny ten przedświąteczny czas. Może jeszcze coś uda mi się zrobić, ale na razie idzie mi to dość opornie;)

Trochę pod górkę..

Jakoś nie za bardzo wychodzi mi z tym moim blogiem. Zauważyłam u siebie dziwną cechę, a jest nią niekonsekwencja. Plączę się po "scrapowych" stronach jak oszalała. Mam obłęd w oczach, wszystko mnie fascynuje, wszystko chciałabym zrobić własnoręcznie. Ale nie jest to takie proste, jak mi się wydawało. Czasu jak na złość niewiele. Zaczynam od przysłowiowego zera. Choć jest to fascynujące zajęcie nie mogę poświęcić mu tyle uwagi, ile bym chciała. Niedawno straciłam pracę, więc jestem na tak zwanym rozdrożu życiowym. Wiele pozaczynanych spraw nie może znaleźć właściwego zakończenia.
Przez dom przewijają się fachowcy od wykończeniówki( mam wrażenie,że wykończają mnie nie dom).
Dzieci, a właściwie młodzież, domagają się nieustannej uwagi.......itd, itp, ble ble ble, i można by tak bez końca.
Pisząc to postanawiam się poprawić! Bo przeczytawszy powyższe uznałam,że pisze to strasznie nudna i pospolita baba....
Był taki czas, kiedy podzieliłam się ze światem kilkoma moimi wierszami, ale moja niekonsekwencja włożyła je znów do szuflady.
Te nieliczne próby pisarskie można znaleźć tu:
http://deorzeszyna.pisze-wiersze.pl/:
A to coś z tamtych czasów

Wielbię Cię mój ukochany...

gdy do ust zachłannych
unoszę cię spragniona
spijając z rozkoszą
spływającą kroplę

zwiastunie
nadchodzącego dnia
napełniasz me wnętrze
nadzieją

oddajesz z siebie
to co najlepsze
nie żądając
nic
w zamian

nie protestujesz
nawet wtedy
gdy zbrukany
zostajesz sam w domu

wielbię cię mój ukochany
kubku

poniedziałek, 23 listopada 2009

Szukaj na tym blogu