Być może ktoś zlinczuje mnie za te słowa , ale bardzo się cieszę ,że Święta dopiero za roook. Te przygotowania przedświąteczne, jak i same Święta były dla mnie fizyczną zmora. A stało się tak, dlatego, że akurat w tym roku zbiegły się one z urodzinami mojego mężulka. Bliższa i dalsza rodzinka wymyśliła sobie wspólne ucztowanie akurat w moim domu. A że do pomocy miałam tylko psa, więc nie był to zbyt przyjemny dla mnie okres. Z zazdrością,( pomiędzy -a może jeszcze herbatki ciociu, -uważaj bo depczesz ciasto, -nie szarp szynszyli za ogon kochanie,-Danusia... podaj sałatkę i zbrakło chleba.................brrr) spoglądałam na spacerujących za oknem świątecznie poubieranych i uśmiechniętych ludzi. Ale to już przeszłość! I dobrze, bo następne Święta spędzę po swojemu i już;)
Od wczoraj grzebię się w ogrodowej ziemi. Uwielbiam mój ogród, chociaż dopiero go urządzam i w głowie mam niezliczoną ilość wizji, jak powinien wyglądać, gdy będę już staruszką.
Moje roślinki wędrują z miejsca na miejsce. Raz pasują mi tu innym razem gdzie indziej. Ale nie o tym chciałam teraz pisać.
Jeszcze przed Świętami robiłam mały zagonek z truskawkami. I wymyśliłam sobie w tym roku ,że okryję ziemię czarną włókniną . A, że pogoda nie była specjalna i czasu za wiele, więc narzuciłam tę włókninę na zagonek i przycisnęłam kamieniami.
Wczoraj zabrałam się za dokończenie mojego dzieła i........
moim oczom ukazał się taki oto widok.
Przykryłam to "coś" z powrotem włókniną i zabrałam się za truskawki z innej strony.
Ale dzisiaj nie wytrzymałam i poszłam zobaczyć, czy to "coś" tam jeszcze jest.
I ku mojemu zaskoczeniu, było i na dodatek ożyło...
I nawet zaczęło się na mnie gapić...
Pomocy w ogrodzie mam smoka....
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Takie sobie pisanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Takie sobie pisanie. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 8 kwietnia 2010
poniedziałek, 29 marca 2010
Wiosenne porządki
Myję okna...... ufff. A mam ich od groma. I jako jedyny przedstawiciel płci pięknej zamieszkujący pod tym dachem, jestem skazana na to niewdzięczne zajęcie. Gdyby nie moja wyobraźnia widząca już świat przez kryształowe szybki, niechybnie skończyłabym jako zdesperowana przedświąteczna kura domowa... hi hi hi. No chwila wytchnienia się skończyła... Wzywa mnie szmatencja... Życzcie mi powodzenia.
Słoneczne pozdrowienia
Deszczyk dziś( niestety jest już po północy i wpisała się data poniedziałkowa) kropił nie tylko wielkanocne palemki, ale i kwiateczki w moim małym edenie.
Błękitny irysek tygrysi przycupnął na skalniaku w towarzystwie
rozpromienionego, fioletowo- różowego krokusika.
Z dnia na dzień towarzystwo się powiększa.
A ten irysek wabi słoneczko.
Jest wielce prawdopodobnie, że mu się to uda. Synoptycy zapowiadają od jutra ocieplenie.
Więc słoneczne pozdrowienia dla wszystkich cierpliwych, tolerancyjnych i wiosennie zakręconych odwiedzających;)
Etykiety:
kwiatki,
Takie sobie pisanie
piątek, 19 lutego 2010
Kulig myśliwski
W sobotę uczestniczyłam w kuligu myśliwskim, organizowanym corocznie przez nasz dom kultury i zaprzyjaźnione koło łowieckie. Niestety zdjęć jest niewiele, gdyż mój aparat po prostu zamarzł i odmówił posłuszeństwa.
To ja w całej zimowej okazałości ;)
Jeden z ciągników. My byliśmy za zakrętem, na drugim. Za nami jechały sanie z dzwoneczkami i małe saneczki na których siedziała dzieciarnia.
Hejnaliści grający" sygnały"myśliwskie(hi hi hi zapomniałam jak się te melodie nazywają).
Leśno , zimowy krajobraz.
Myśliwskie bajanie... Dowiedzieliśmy się dużo ciekawych rzeczy o zimowych obyczajach zwierząt leśnych. Myślistwo, to nie tylko polowania, ale także dbanie o zwierzynę- to specyficzny tryb życia.
I tu ukłon w stronę organizatorów. Takie imprezy to piękna lekcja przyrody, nie tylko dla dzieci!
Wszyscy słuchali z zainteresowaniem....
Niestety, co dobre szybko się kończy.
A kulig.....ahh... zakończył się wieeeelkim wspólnym ogniskiem, myśliwskim bigosem i wspaniałą zabawą. Czego niestety nie mogę pokazać, a zawdzięczam to mojemu zmarzniętemu ,znienawidzonemu aparatowi fotograficznemuuuuu.
czwartek, 11 lutego 2010
Jakoś nie było czasu na pisanie.
Bardzo dużo się ostatnio u mnie działo....
Miałam kontrolną wizytę w Klinice okulistycznej w Katowicach. Dla mnie, taki wyjazd to całodzienna wyprawa. Jadąc tam pierwszy raz, nie miałam pojęcia, ile ludzi ma kłopoty z oczami. Korytarze są tak zatłoczone, że czasami nawet trudno przecisnąć się z gabinetu do gabinetu. Przyjmują tam pacjentów z całej Polski. Na razie wszystkie badania i zabiegi, które mi tam wykonali były bezpłatne. Nie wiadomo, jak to będzie dalej... no cóż... nasza "kochana służba zdrowia".
To już dwa lata, jak tam jeżdżę....ale co tam...każdy nosi jakiś krzyżyk. Aby nie było gorzej....
Bardzo dużo się ostatnio u mnie działo....
Miałam kontrolną wizytę w Klinice okulistycznej w Katowicach. Dla mnie, taki wyjazd to całodzienna wyprawa. Jadąc tam pierwszy raz, nie miałam pojęcia, ile ludzi ma kłopoty z oczami. Korytarze są tak zatłoczone, że czasami nawet trudno przecisnąć się z gabinetu do gabinetu. Przyjmują tam pacjentów z całej Polski. Na razie wszystkie badania i zabiegi, które mi tam wykonali były bezpłatne. Nie wiadomo, jak to będzie dalej... no cóż... nasza "kochana służba zdrowia".
To już dwa lata, jak tam jeżdżę....ale co tam...każdy nosi jakiś krzyżyk. Aby nie było gorzej....
sobota, 30 stycznia 2010
Urodziny u braciszka
Jadę na urodziny.
Tradycyjnie na przyjęciu będzie cała rodzina.
Mam nadzieję na dobrą zabawę.
Trzymajcie kciuki;)
Tradycyjnie na przyjęciu będzie cała rodzina.
Mam nadzieję na dobrą zabawę.
Trzymajcie kciuki;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)